- Tatusiu gdzie się wybieramy ? No gdzie powiedz ? Proszę ! - pytała przez całą drogę dziewczynka
- Jesteśmy już nie daleko . - powiedział spokojnie ale ze smutkiem , wiedziała że coś go trapi .
Kilka sekund po krótkiej wymianie zdań ujrzała ona ogromną budowle . Wyglądała jak zamek , maiła cztery wieże po bokach i jedną znajdującą się w środku budynku . Na każdej z wież stało po czterech strażników , byli oni ubrani w lekkie skórzane zbroje . Niektórzy posiadali miecze inni zaś kostury lub łuki . Przy bramie również stało dwóch . Była ona ogromna , zrobiona z ciemnego drewna , miała stalowe uchwyty i okucia . Kajawa nie wiedziała o co chodzi jej ojcu . Po jej głowie krążyło wiele pytań . Po co ? Dlaczego ?
- Otwórzcie ! - krzyknął nagle gospodarz .
Brama się opuściła , wyszedł zza niej człowiek w podeszłym wieku , z eskortą składającą się z kilku wojaków . "Wygląda na ważnego" pomyślała dziewczynka . Gestem ręki zaprosił ich do środka , gdy weszli ojciec nie chciał by córka słyszała jego rozmowę z mężczyzną .
- Zostań ty przez chwilę . - powiedział po czym odszedł do mnicha
Ona nie wiedząc co się dzieje stała samotna , gdy nagle podbiegła do niej trójka dzieci .
-Hej ! Jesteś tu nowa ? Będziesz kadetką ? A tak w ogóle mam naimie Rej . - zapytał jeden z chłopców
- Witaj przybyszko ! Ja jestem Halie . - przedstawiła się dziewczynka
- A ja Kail ! - wtrącił zaraz po niej drugi chłopczyk
-Cześć ..... mam na imię Kajawa . - powiedziała nieco zawstydzona
- To zostajesz ? No powiedz ? Zostajesz czy nie ? Gadaj ! - powiedział Rej
- Może dajmy jej odpowiedzieć co Rej ? - powiedziała z ironią Haile
- Raczej ...... raczej nie .
- Ach , szkoda ! - wykrzyczał Kail
Zanim dziewczynka zdążyła się wytłumaczyć podszedł do niej jej ojciec.
-Hej , dzieciaki możecie nas zostawić na chwile samych ? - zaraz po wypowiedzeniu tego zdania trójka maluchów rozbiegła się na wszystkie strony .
- Słuchaj musisz tu zostać , tu odkryjesz swoje przeznaczenie , zostawiam ci błyskawice najszybszego konia na tej kuli ziemskiej - uśmiechną się po czym czym prędzej wsiadł na swojego karosza , i odjechał . Dziewczynka zdezorientowana stała za bramą , nie wiedziała co się dzieje . W jednej chwili rozmawiała z ojcem w drugiej już go nie było.
- Chodź ze mną - powiedział mnich
Mam nadzieje że wam się podobało jeśli tak to udostępniajcie i komentujcie to motywuje mnie do pisania
Hekate K.D.
P.S. Dzięki Wiera <3